Ogólno tematyczne forum patriotów

Ogólnotematyczne forum patriotów... :)

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-07-06 10:16:10

 KONFuCIUX

KAZNODZIEJA

Skąd: Kaszuby
Zarejestrowany: 2010-02-05
Posty: 3465

Polscy seryjni mordercy cz. I

Zapisali się na kartach historii krwią niewinnych ofiar. Gwałcili i mordowali (niekoniecznie w tej kolejności), by zaspokoić swoje chore żądze, zabijali z potrzeby zadawania cierpienia drugiemu człowiekowi lub z wewnętrznego przymusu, któremu nie mogli się oprzeć. Dusili, strzelali z broni palnej, używali młotka, siekiery, a niektórzy sięgali po trucizny.

Kim byli ludzie, którzy wywoływali psychozę strachu na terenach swoich krwawych łowów? Ile osób przez nich zginęło? Jak skończyli?

W pierwszej części galerii "Polscy seryjni mordercy" poznasz historie siedmiu zwyrodnialców:


Krzysztof Gawlik - Skorpion

Krzysztof Gawlik urodził się w 1965 r, w Świerczynie. Matka zajmowała się domem, a ojciec pracował w kopalni. Gawlik poszedł w jego ślady i został górnikiem. Potem zajął się własnym biznesem. Bez sukcesów. Wreszcie trafił do więzienia za ściąganie haraczy.

Po wyjściu na wolność obudził się w nim morderczy szał. Swoich ofiar szukał w ogłoszeniach prasowych. W ten sposób dotarł do niespełna 18-letniej prostytutki z Poznania. Przyszedł do niej z pistoletem maszynowym i zastrzelił. Potem we Wrocławiu zabił uprawiającą nierząd Ukrainkę i jej partnera oraz małżeństwo z tego samego miasta. Wszystkie morderstwa miały miejsce w lutym i marcu 2001 roku.

Gawlik zabijałby pewnie dalej, gdyby nie przypadek. Po pijaku spowodował wypadek, a potem nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Został zatrzymany po pościgu. W jego aucie mundurowi znaleźli broń, z której zginęło pięć osób. Od jej nazwy wziął się medialny pseudonim mordercy - "Skorpion" (taki sam nosił inny polski seryjny morderca - Paweł Tuchlin).

Zatrzymany twierdził, że w 1998 roku na zlecenie zastrzelił gangstera o pseudonimie "Carrington". Wtedy zorientował się, że zabijanie sprawia mu przyjemność. - Lubię patrzeć na ludzkie cierpienie, jak ludzie umierają. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest całkiem normalne, ale nic na to nie poradzę - mówił przed sądem. Potem częściowo wycofał swoje zeznania.

Sąd skazał go na dożywocie z możliwością warunkowego zwolnienia po 50 latach za kratami. Gawlik zupełnie nie przejął się tą ponurą perspektywą. Odmówił apelacji, do której namawiał go jego obrońca.


Mariusz Trynkiewicz - potwór z Piotrkowa

Mariusz Trynkiewicz urodził się w 1962 roku. Cała Polska usłyszała o nim w 1988 roku. Ten 26-letni wówczas psychopata zgwałcił i brutalnie zamordował trzech chłopców w wieku od 11 do 12 lat. Później wyszło na jaw, że była jeszcze jedna ofiara - 13-latek. Trynkiewicz wcześniej był karany za wykorzystywanie seksualne dzieci. Ostatnich, przerażających zbrodni dokonał na przepustce z więzienia. Władze zakładu wypuściły go ze względu na chorobę matki.

Podczas procesu biegli stwierdzili, że zabijanie sprawia oskarżonemu przyjemność. On sam przyznawał, że jest chory i wymaga leczenia. Nie krył też, że gdyby wyszedł na wolność, znów by zabił.

Trynkiewicz został skazany na karę śmierci. Ze względu na późniejsze moratorium wyrok zamieniono na 25 lat więzienia (w kodeksie karnym nie było jeszcze dożywocia). W więzieniu próbował zmienić nazwisko, by móc później "dobrze funkcjonować w społeczeństwie". Nie otrzymał na to zgody.

W 2013 roku "potwór z Piotrkowa" opuści mury Zakładu Karnego w Strzelcach Opolskich.



Mieczysław Zub - Fantomas

Mieczysław Zub urodził się w 1940 roku. Był milicjantem, miał rodzinę. Zabił cztery kobiety, a co najmniej 13 zgwałcił. Grupa, która powstała, by go schwytać, nadała mu pseudonim "Fantomas".

Zub grasował na Śląsku. Atakując ofiary, często miał na sobie mundur milicjanta. Po raz pierwszy dał upust swoim chorym żądzom w 1977 roku w Świętochłowicach. Zaatakował zaledwie 14-letnią dziewczynkę. Zgwałcił ją, ale nie zabił. W latach 70. jeszcze kilkukrotnie napadał na kobiety. Wkrótce stracił pracę (a tym samym mundur...) i na dwa lata zawiesił bandycką działalność.

"Fantomas" ujawnił się ponownie w 1980 roku, gdy zgwałcił młodą kobietę. Minął rok i okazało się, że Zubowi nie wystarczy już samo gwałcenie. Zaczął mordować. Pierwsza była 19-latka w bardzo zaawansowanej ciąży. Potem trzy kolejne śmiertelne ofiary jego napadów.

Zub wpadł przez swoją nieuwagę. W trakcie kolejnego napadu zgubił dokumenty, które doprowadziły milicję wprost do jego miejsca pracy. Po zatrzymaniu przyznał się do wszystkich przestępstw. Proces był nader trudny. Oskarżony był bardzo agresywny, wyzywał przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i niszczył, co się dało. "Zdrastwujtie towariszczi , banda Cyganów, cweli, cenzura, kurwy, możecie zaczynać" - powiedział, witając sędziów... Równie niespokojnie zachowywał się w więzieniu, w którym czekał na wykonanie wyroku śmierci.

We wrześniu 1985 roku "Fantomas" popełnił samobójstwo.



Nikifor Maruszeczko - wróg publiczny numer jeden i... pijak

Nikifor Maruszeczko urodził się w 1913 roku na Podkarpaciu. W domu bieda, ojca nie było, matka piła - mały chłopak sam musiał zarobić na swoje utrzymanie. Zaczął kraść. W latach 30. - już po tym jak przeniósł się na Górny Śląsk - wyrósł na groźnego i brutalnego bandytę. Kilka razy zabijał na tle rabunkowym. Szybko stał się wrogiem publicznym numer jeden czasów międzywojennych.

Maruszeczkę zgubiła... wódka. Od zawsze ostro pił i wiele swoich przestępstw popełniał na tzw. bani. Był pijany również 8 stycznia 1938, gdy wszczynał burdę w jednym z hoteli w Białej Krakowskiej. Ktoś skojarzył jego twarz z portretem pamięciowym z gazet, parę osób go schwytało, oddało w ręce władz i przestępcza kariera Maruszeczki dobiegła końca.

Bandyta został postawiony przed sąd. Chociaż niemal pewne jest, że zamordował co najmniej siedem osób, został osądzony jedynie za zabicie policjanta i okaleczenie innego. W 1938 roku wykonano na nim wyrok śmierci.



Stanisław Modzelewski - wampir z Gałkówka

Stanisław Modzelewski urodził się 15 marca koło Łomży. Wykształcenie miał marne, pracował jako kierowca, był żonaty. Między 1952 a 1967 rokiem zabił siedem kobiet, a sześć próbował zamordować. Tyle zbrodni mu udowodniono. Możliwe jednak, że zabił jeszcze jedną osobę. Modzelewski przyznał się do tego, ale ponieważ nie znaleziono ciała - nie było też zbrodni...

Wiek kobiet, które mordował Modzelewski, nie grał roli - o czym sam mówił w śledztwie. Najmłodsza jego ofiara miała 18 lat, najstarsza - 87. Wszystkie ofiary dusił - albo szalikiem albo gołymi rękoma.

"Wampir z Gałkówka" był niewątpliwie dewiantem i sadystą. Nie wiadomo jednak, czy pastwił się nad swoimi ofiarami przed, czy po ich zamordowaniu. Nie ma też stuprocentowej pewności, czy gwałcił zabijane przez siebie kobiety. Według niektórych źródeł był impotentem. Pewne jest natomiast, że dochodziło do penetracji narządów rodnych ofiar. Prawdopodobnie mordując Modzelewski osiągał satysfakcję seksualną.

Ostatnia jego ofiara, 87-latka z Warszawy została zamordowana przy ulicy Siennej (w pobliżu siedziby redakcji serwisu NaSygnale.pl). Pośladki kobiety pocięte były żyletką, co wyróżniało ją wśród innych ofiar "wampira".

Śledztwo w sprawie pierwszych morderstw w Gałkówku i okolicach został umorzone w 1957 roku (z powodu niewykrycia sprawcy). Modzelewski wpadł dopiero 10 lat później, po zabójstwie w Warszawie. Wtedy przyznał się i - ku zaskoczeniu milicjantów - szczegółowo opisał zbrodnie sprzed lat. Został skazany na karę śmierci. Powieszono go w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej w listopadzie 1969 roku.




Tadeusz Ołdak - wampir z Warszawy

Tadeusz Ołdak urodził się w 1925 roku. Zanim został schwytany zyskał przydomek "wampira z Warszawy". Miał żonę i dziecko.

Po raz pierwszy zabił w 1950 roku. Jego ofiarą padła 40-latka. Przed tym, jak zmasakrował jej twarz kamieniem, kobieta została zgwałcona. Miesiąc po tej zbrodni Ołdak zaatakował ponownie. Tym razem jednak ofiara zdołała uciec. Wskoczyła do jeziora i do rana ukrywała się w zaroślach. Trzy dni później kolejna kobieta nie miała tyle szczęścia. Morderca udusił ją paskiem. Minęły kolejne trzy dni i psychopata znów uderzył. Zgwałcona kobieta cudem przeżyła.

Obława trwała prawie miesiąc. Dzięki jednej z kobiet, które przeżyły atak mordercy, wiadomo było, że sprawca nie ma dwóch palców u lewej ręki. Inna zapamiętała ze szczegółami to, co jej opowiadał, zanim próbował ją zabić. Dzięki tym wskazówkom śledczy namierzyli i zatrzymali Ołdaka. Morderca został osądzony, skazany i stracony.


Stefan Rachubiński - zabijał, bo "miał chęć"

Stefan Rachubiński urodził się w 1929 roku. Grasował na terenie Bydgoszczy. Zabił dwie kobiety. Mordowałby dalej, gdyby nie został schwytany. Był żonaty, miał czwórkę dzieci. Na życie zarabiał jako kowal.

Pierwszą jego ofiarą była 25-letnia prostytutka. 11 czerwca 1965 roku znaleziono ją w lesie z poderżniętym gardłem. Martwe ciało zabójca pociął scyzorykiem, rozpruwając między innymi brzuch.

Nie minął rok i Rachubiński znów poczuł zew krwi. Ofiarą była kolejna prostytutka, tym razem 29-letnia. W czasie sekcji zwłok wyszło na jaw, że była w ciąży. Zginęła dokładnie w ten sam sposób, co pierwsza ofiara. Kobietę widziano wcześniej z klientem w hotelu i w barze. Powstał jego portret pamięciowy, który doprowadził do schwytania psychopaty.

Rachubiński podczas przesłuchań powiedział, że widok krwi podnieca go i właśnie dlatego zabijał i okaleczał kobiety. - Ciągnęło mnie do tego, miałem ku temu wielką chęć - mówił. Przyznał, że myślał również o zabiciu żony podczas stosunku, ale szkoda mu było dzieci...

Sąd skazał go na śmierć. Wyrok wykonano.

(nasygnale.pl)


http://img163.imageshack.us/img163/8288/orgazmnaforum2.jpg

Born of Fate, Raised by Prophecy, Chosen as a Saviour, Destined to Destroy

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
serwis komputerów koszalin optyk